Budujemy rajdowe Seicento

 

 

 

 


 

 

 

AMBITNA WALKA W KROŚNIE. PDF Drukuj Napisz e-mail
Wpisany przez Tomasz Drogoś   
wtorek, 25 października 2011 20:05

FANTAZJA "PO TUCHOWSKU".

W niedzielę w Krośnie odbył się 23 Rajd Podkarpacki. Na liczącej ok 48 km. trasie wyznaczono 9 prób sprawnościowych, przejeżdżanych w 3 sekcjach oddzielonych komasacją oraz parkiem maszynowym. Ze względu na przebudowę lotniska po raz ostatni w historii rozegrano kultową próbę PŁYTY-LOTNISKO (śliska nawierzchnia i ciekawe cięcia). Po kilku latach przerwy "kręcono" w uliczkach wokół Starostwa Powiatowego (długie nawroty i wysokie krawężniki), LOTNISKO (dziurawe i szutrowe fragmenty )  oraz na stadionie żużlowym KSM Krosno. Start i Meta nastąpiły na płycie Rynku. A teraz o rajdzie: ...

 

 

Pojechaliśmy z Piotrkiem "Ostrym" Ostrowskim całkowicie "w ciemno". Bez znajomości realiów rajdu i trasy. SPOKOJNIE POTRENOWAĆ :) Nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie nam latać po takich wielkich dziurach i krawężnikach. Pod silnikowa płyta została w domu, co okazało się nieco zgubne. Poznajemy trasę ( z mapki ), uczymy się wypełniać Kartę Drogową i startujemy.
Pierwsze - walka pod budynkiem Starostwa Powiatowego. Uliczki, pachołki, taśmy. Po "pachołkolandii" w Sączu to pikuś. Omijamy agresywne krawężniki, nie popełniamy błędów. Jest dobrze. Patrząc w "czasówkę" po pierwszej próbie zauważyliśmy, że nie tylko nie odstajemy od lokalnych Matadorów ale plasujemy się w czołówce klasy. Wbrew rozsądkowi, który podpowiadał, by wcześniej "wjeździć się w trasę" postanowiliśmy pokazać TUCHOWSKĄ FANTAZJĘ i zaryzykować. Na efekty nie przyszło długo czekać, twarde lądowanie w TURBO-DZIURZE, uszkodzone przednie prawe zawieszenie, zerwana linka ręcznego i niestety utrata możliwości pełnego dostępu do 3-ciego biegu. Dramat. Nie poddajemy się, jedziemy dalej. Pech nie przestaje nas prześladować. Właściwie to nie pech a brak znajomości trasy. Na płytach "przestrzeliliśmy" prawy zakręt, musimy cofać ( za co dostajemy kilkusekundową karę ), kłopoty ze znalezieniem wstecznego i jest praktycznie po wyścigu. Tej straty już nie da się odrobić. Jedziemy dalej, głównie do "odcinki dwójki"  poprawiamy swoje czasy, "masakrujemy" zawieszenie wyboistymi odcinkami. "Wisieńką na torcie" jest jazda po stadionie żużlowym.

 

Poprawiony: wtorek, 20 grudnia 2011 21:06
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież